Bywają takie momenty w życiu,że trafiamy na bardzo interesujące osoby. Na początku wydaje się wszystko ok, pięknie,wspaniale. Dużo rozmawiamy, staramy spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Zaczynamy dostrzegać różne podobieństwa , odnajdujemy wspólny język. Och , jak zaczyna to pięknie wyglądać, zaczynamy sobie wyobrażać jakbyśmy wyglądali razem, jako para…
„Zostańmy parą…”
I się zaczyna.
Na początku motylki w brzuchu, trawa jakaś bardziej zielona… Zaczyna się bliskość , stajemy się nierozłączni , wszędzie razem i wszystko razem. Spędzanie każdej możliwej chwili razem , czy to na rozmowie, słuchaniu muzyki która obojgu nam odpowiada, czy na leżeniu razem i patrzeniem się sobie w oczka. Mijają sobie chwile, godziny , dni, wszystko w takiej niesamowitej otoczce.Następnie zaczyna się robić poważniej trochę. A to odwiedziny u rodzinki, a to spacerek przez miasto, a to spotkanie ze znajomymi. Jakaś wspólna impreza ,koncert, parapetówka . Zaczynają się również delikatne problemy…
Wiadome to od zawsze,że każdy z nas ,nawet będąc z kimś w związku, ma jednak swoje życie i swoje przyzwyczajenia jak i obowiązki. Umiejętnością wielką nie jest rozmowa o tym , ustalenie pewnych faktów a następnie kroków , by móc połączyć związek i spotkania z pracą, szkoła obowiązkami.
Jednakże w moim przypadku, ta kwestia była omawiana wcześniej już i miałem nadzieje , że wszystko zostało wytłumaczone.
„Jestem zajęta, spotkajmy się jutro…”
Logiczna odpowiedź : ” OK, nie ma problemu, jak będziesz miała chwilę, zadzwoń… „.
I owszem, nastąpiła logiczna odpowiedz i rzeczy związane z nią , czyli zajęcie się swoimi sprawami. Ale gdzie podział się telefon od Owej zajętej ? „Może faktycznie nie ma czasu? Sam zadzwonię ….” Numer zajęty. No ok, zdarza się ,ale podejrzane zaczyna być , gdy ten numer zajęty jest od godziny. Okazuje się, że rozmawiała ze znajomym, musiała sobie pogadać itp. Też tak mam,że rozmawiam ze znajomymi, normalna sprawa.
Więc w trakcie rozmowy dochodzimy do momentu ustalenia spotkania, że jutro nie ma czasu bo rysowanie, a pojutrze bo idzie do znajomych może w weekend? Proponuje , żeby spotkać się jak będzie wracać od znajomych, mieszkają zaraz obok mnie więc logiczne by było dać znać po spotkaniu,że jest już wolna.
A co jeśli nie daje znać nic i okazuje się , że jednak nie była z wizytą u znajomych…
Następuje mała komplikacja.
cdn.